sábado, 23 de febrero de 2013

UN AÑO DESPUÉS (Jedem lat później)

Hace unos días que hizo un año de mi llegada a Polonia, ¡¡¡Como pasa el tiempo, parece que fue ayer!!! Aunque ya hace 7 meses que volví, todavía siento algo dentro de mí que me hace pensar que todavía estoy allí (y no es por el frío que hace).
Siento cierta nostalgia de los grandes amigos que dejé allí, Paulina, Marlena, Ewa, Karol, Ania, Rado... y aunque sé que tardaré en verlos, también sé que no los voy a olvidar fácilmente.
Siento un deseo enorme de volver, ¿Cuando?, No lo sé. Pero volveré aunque sea para hacer visitas.
Echo de menos esas tardes en BOB, cuando salía de clases e íbamos a tomarnos "una cerveza", y sí, nos tomábamos una cerveza, pero eso era durante la primera media hora, luego venía otra, y otra,y otra, y una botella de "Polish Wine" de Karol, y otra de Citrynówka y al final, se nos iba de las manos,jajaja.
Echo de menos esos paseos matutinos por Muchowiec y sus lagos, incluso los que daba en marzo a -5º, nevando y con los lagos helados.
Echo de menos la nieve, que hasta el Domingo de Resurrección no quiso abandonarnos. Esa nieve que me recibió nada más llegar a Kraków, marcando el termómetro -25º, esa temperatura que hacía congelarse hasta el aliento que salía de tu boca.
Sobre todo, echo de menos esos buenos momentos vividos en la academia, con los niños del colegio, con mis amigos,etc...
Me pongo a pensar en esos 6 meses vividos allí, y no los veo como una experiencia más en mi vida, lo veo como un antes y un después en mi vida y por eso nunca olvidaré esos meses pasados en Polonia.
NA RAZIE, POLSKA!!!!!

(Kilka dni temu zrobił rok mojego przyjazdu do Polski, wraz z upływem czasu, wydaje się, jakby to było wczoraj! Chociaż 7 miesiące temu wróciłam, nadal czuję, że coś we mnie sprawia, że myślę, że jestem jeszcze tam (i nie za zimno).
Czuję pewną nostalgię za wielkich przyjaciół zostawiłem tam, Paulina, Marlena, Ewa, Karol, Ania, Rado ... i choć wiem, że to się je zobaczyć, wiem również, że nie będzie łatwo zapomnieć.
Czuję silną chęć powrotu, kiedy?, Nie wiem. Ale ponownie, nawet za wizyty.
Brakuje mi tych popołudni, kiedy BOB, porzucił szkołę i poszedł do podjęcia "piwo", i tak, piliśmy piwo, ale to było podczas pierwszej pół godziny, potem kolejna, i kolejna, i kolejna, i butelka "Polskiego wina" Karol, oraz Citrynówka i wreszcie, mamy się z rąk.
Tęsknię za tym idzie rano przez Muchowiec i jezior, a nawet tych, którzy oddali w marcu na -5 stopni, śnieg i jezior mrożonych.
Brakuje mi śniegu, aż Niedziela Wielkanocna nie opuszczaj nas. Że śnieg, który przywitał mnie po przyjeździe do Krakowa, znakowanie termometr -25 °, temperatura zamarzania do oddechu wychodzącego z twoich ust.
Przede wszystkim brakuje mi te dobre czasy w akademii, z dziećmi w szkole, z przyjaciółmi, itp. ...
Myślę w tych 6 miesiącach spędzonych tam, i nie widzę go jako doświadczenie w moim życiu, to widzę jak przed i po w moim życiu i że nigdy nie zapomnę tych miesięcy spędzonych w Polsce.
NA RAZIE, POLSKA!!!!)